wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział 1

Zastanawialiście się kiedyś, co takiego dzieje się w waszej głowie, że nie potraficie spleść żadnego porządnego zdania? Gdy macie natłok myśli, który prowadzi do czarnej dziury? Rozmyślam nad tym każdego dnia, ale tak samo nie mam żadnej satysfakcjonującej odpowiedzi. Chciałabym być pisarką jak moja mama. Być kimś, z kogo będzie dumna. Tym czasem jednak nie potrafię wyobrazić sobie nawet przykładowego zarysu fabuły.
Moje nie prowadzące do niczego rozważanie przerwał budzik. Wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę łazienki. Szybki prysznic postawił mnie na nogi, dzięki czemu wyglądałam zdecydowanie lepiej niż wczoraj. Przebrałam się i uznałam, że warto zrobić śniadanie. W końcu Theo wrócił wczoraj dość późno. Postarałam się o przygotowanie kanapek i poszłam obudzić chłopaka. Delikatnie zapukałam w drzwi i uchyliłam je. Myślałam, że będzie spał. On jednak siedział na łóżku z twarzą w dłoniach i wyraźnie nad czymś myślał. 
- Theo - zaczęłam - Zrobiłam śniadanie
- Jasne - odpowiedział
Od jakiegoś czasu zachowywał się inaczej. Nie żebym znała go bardzo dobrze, nie byliśmy przyjaciółmi. Po prostu razem mieszkaliśmy. Do tej pory żadne z nas nie potrzebowało żadnego bliższego poznania. Każde z nas miało już przyjaciela, towarzystwo w którym spędzaliśmy czas. 
Wróciłam do kuchni i usiadłam przy stole. Zjadłam dwie niewielkie kanapki i napiłam się zielonej herbaty. Gdy skończyłam i chciałam wstać, w pomieszczeniu pojawił się Theo. Unikał mojego wzroku jak mógł, a ja myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Owszem, wspominałam, że nie byliśmy jakimiś wielce wyszukanymi przyjaciółmi, ale widziałam, że coś się dzieje i nie chciałam stać obok z założonymi rękoma. 
- Coś się stało? - zapytałam
- Nie dlaczego? - spojrzał na mnie i natychmiast skierował wzrok w przeciwnym kierunku
Myślał, że tego nie zobaczyłam? Dlaczego mi nie powiedział, że coś mu się stało? Jakim prawem to przede mną ukrywał?
- Theo nie jestem ślepa - podeszłam do niego i delikatnie chwyciłam jego twarz w swoje dłonie
- To nic - mruknął i chciał odejść
- Może ja o tym zdecyduję? - spytałam, choć te pytanie zaliczało się do pytań retorycznych - Usiądź, zaraz wrócę.
Chłopak posłusznie wykonał moje polecenie, ponieważ już po chwili słyszałam dźwięk odsuwanego krzesła.
Ja tym czasem odwiedziłam łazienkę i zaczęłam poszukiwania apteczki. Niecała minuta i trzymałam ją w dłoni, wracając do Lerman'a. Otworzyłam niewielkie czerwone pudełko i wyjęłam z niej plastry oraz gazę. Nalazłam na nią nieco wody utlenionej i przystawiłam materiał do rozcięcia na łuku brwiowym. W odpowiedzi usłyszałam syk i dźwięk wciąganego powietrza.
- Może powiesz mi, kto ciebie tak urządził?
- Cath ... nie muszę ci się spowiadać z takich rzeczy - odparł, a mnie wbiło w ziemię
Kiedy z grzecznego i zawsze miłego Theo zrobił się ... facet? Wcześniej widziałam w nim kogoś, kto mógłby być moim młodszym bratem. Już pomińmy to, że był ode mnie o rok starszy, dobrze? Ale teraz ... teraz stał się pewniejszy siebie. Był zdecydowanie odmienioną wersją siebie. Wersją, która zaczęła mi się podobać. Oczywiście pod względem charakteru.
- Nie musisz, owszem masz rację, ale mógłbyś jednak uchylić rąbka tajemnicy.
- Może chcesz mi jeszcze powiedzieć, że się martwisz? - spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem
Tak, martwiłam się o niego. W końcu mieszkaliśmy razem ponad pół roku. Pół roku, a prawie nic o sobie nie wiedzieliśmy. Trochę dołujące prawda? Dzielisz mieszkanie z kimś, o kim prawie nic nie wiesz. To działało w obie strony. The musiał czuć się podobnie.
- Po południu idziemy na spacer, kawę, cokolwiek - zarządziłam
- A mogę chociaż wiedzieć po co?  - spytał
- Żeby się poznać. Chyba nadszedł na to czas nie sądzisz?
Nie odpowiedział tylko przytaknął z uśmiechem, który zaczynałam lubić.
Nie sądziłam, że taka propozycja wyjdzie właśnie ode mnie, ale czy przejmowałam się tym teraz? Nie za bardzo. Miałam okazję w końcu dowiedzieć się czegoś o Theo i jedynie o tym myślałam.
Poszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżku. Moje myśli krążyły wokół chłopaka i mojej powieści. Wstałam gwałtownie w głowie mając jeden obraz. Mam tytuł. Zrobiłam mały kroczek w kierunku książki. Jeden z miliona, ale jakże ważny. W końcu to mam ... ,,Dwoje zamkniętych w sobie" 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz